O mnie
Z kartami jestem od lat 90, czyli od czasów, gdy serie Fleer, Upper Deck czy Hoops kupowało się w kiosku, a największą analizą było porównanie statystyk zawodników na odwrocie. Rynek był prostszy. Nie było gradingu na taką skalę, analiz populacji czy zmienności cen.
Potem przyszła przerwa z NBA, ale dalej „siedziałem” w kartach, głównie TCG Lord of The Rings.
A po latach – powrót do zupełnie innego świata.
Dziś świat kart jest znacznie bardziej złożony, to nie tylko base i inserty, ale autografy, patche, short printy, karty limitowane, parallele i serie, które znikają z rynku szybciej, niż się pojawiły. To grading, który z jednej strony zabezpiecza samą kartę, jej wartość, a z drugiej odcina nas od możliwości jej dotknięcia.
Różnorodność produktów jest ogromna, bowiem ta sama karta może występować w kilkudziesięciu wariantach kolorystycznych czy różnych limitach. Do tego dochodzi realna dostępność – nie wszystko, co teoretycznie „jest na rynku”, faktycznie krąży w obiegu.
To właśnie ta wielowarstwowość i głębia sprawiają, że świat kart kolekcjonerskich jest dla mnie emocjonujący i pasjonujący, a zarazem zaskakujący i nieprzewidywalny.
Moja kolekcja
W moim PC szczególne miejsce zajmują Charlotte Hornets oraz Glen Rice, praktycznie z całego okresu jego kariery. Prowadzę także wiele pobocznych projektów, jak autografy zawodników z 90’s, ciekawe serie insertów, ciekawe karty Rookie, itp.
To nie jest przypadkowy wybór, tylko konsekwentnie budowana historia subiektywnie wybranej części ligi NBA, udokumentowana na uwielbianych przez nas kawałkach tektury 😊.
Wiedza i doświadczenia
Z różnymi rodzajami kart kolekcjonerskich mam styczność od blisko 30 lat. Od wielu lat aktywnie zbieram karty NBA oraz analizuje ich rynek. Kupuję karty do własnego PC, karty, które mogą potencjalnie zyskać na wartości, poszukuję ciekawych okazji i nałogowo kupuję loty kart.
Przeglądam je dokładnie wyszukując brakujące pozycje do własnej kolekcji i selekcjonując te, które mają potencjał kolekcjonerski lub rynkowy. To naturalnie oznacza, że posiadam także sporo kart, które trafiają dalej, do osób, które budują swoje zbiory od podstaw albo uzupełniają konkretne serie.
Ten sklep jest w dużej mierze efektem tej pracy.
Nie sprzedaję „marzeń o szybkim zysku”, „wyjątkowej okazji”, czy „pewnej inwestycji” – pamiętajcie:
Kolekcjonowanie uczy cierpliwości.
Rynek uczy pokory.
